Jarosław Kaczyński nie zmądrzał

Wojciech Błasiak

Jarosław Kaczyński nie zmądrzał

            Jarosław Kaczyński i jego PiS wrócili po 8 latach do władzy i to już samodzielnie sprawowanej. Niestety jak na razie wszystko wskazuje na to, że te 8 lat było dla niego i jego PiS-u okresem straconym. Wszystko bowiem wskazuje na to, że ani on, ani jego PiS nic a nic nie zmądrzeli. 8 lat temu stracili 2 lata władzy nie przeprowadzając przez Sejm ani jednej ustawy ustrojowej poprawiającej jakość życia Polaków i jakość funkcjonowania polskiego państwa. Sądzili, że jak wymienią „cudzych” na „swoich” na kluczowych stanowiskach w państwie, to coś zmienią. Nic nie zmienili, a stan polskiego państwa pokazała w całym tego koszmarze katastrofa smoleńska. I za ten stan oni również ponoszą jakąś część odpowiedzialności.

Po 8 latach robią to samo, co widać po awanturze wokół Trybunału Konstytucyjnego, gdzie PiS chce ograniczyć wszechwładzę obecnej opozycji, która chciała mieć 14-tu spośród 15-tu mianowanych w różnych okresach czasu sędziów.

W Polsce Trybunał Konstytucyjny, złożony z mianowanych z klucza partyjnego sędziów, pełni rolę trzeciej izby ustawodawczej, która ma możliwość szczegółowej kontroli procesu legislacyjnego Sejmu i Senatu. I wielokrotnie w takiej roli występowała. Tę antykonstytucyjną i antyrepublikańską a partyjniacką sytuację ustrojową trzeba jak najszybciej zmienić. Podobnie jak zrobił to premier Victor Orban na Węgrzech. Przypomnę więc swoją prostą propozycję ustrojowa z „Projektu strategii programowej wolnych Polaków…”, upublicznioną 7 września br. –  „Ograniczenie kompetencji Trybunału Konstytucyjnego tak, aby stał się on organem obrony konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich, a przestał być partyjnie mianowaną trzecią izbą ustawodawczą, ingerującą w proces ustawodawczy„. I to trzeba jak najszybciej zrobić. Bo tu leży źródło ustrojowego zła dla funkcjonowania państwa.

No, ale oczywiście sprawa jest dużo poważniejsza, gdyż to nie przypadek, że nasze elity partyjne nie mądrzeją nawet po 8 latach. Nie mądrzeją, gdyż nie muszą, jako że nic im nie grozi w zasiadaniu w ławach poselskich przez kolejne lata i pobieraniu rocznie po kilkadziesiąt milionów złotych z budżetu państwa. Co najwyżej znowu będą w opozycji nic nie musieć robić przez następne 4 czy 8 lat. Nie można ich wymienić i podporządkować bezpośrednio wyborcom, gdyż ordynacja proporcjonalna w wyborach do Sejmu na to nie pozwala. I tak mamy państwo o partyjnej glinianej głowie, które jeszcze musimy nieść z coraz większym trudem na swoich plecach.

22.11.2015